sobota, 2 stycznia 2016

Rozdział 1

Bahar siedziała w pokoju czekając na Efsun. Długo nie wracała. Zastanawia się gdzie może tak długo być. Po chwili zjawiła się. Była lekko podenerwowana.
-Efsun. Co się stało?
- Nic- rzuciła się na łóżko i przytulila poduszkę.
-Gdzie ty byłaś tyle czasu? Martwilam się o Ciebie.
-Nigdzie.- dzwoni telefon Efsun- nie chce mi się z nim gadać...- rozlaczyla się uśmiechnęła do Bahar- wyjdziesz? Chcę iść spać.
-Dobrze. Jutro o tym pogadamy. Dobranoc- wyszła. Wciąż nie wiedziała gdzie ona była, z kim i co robiła. Zadzwoniła do Ateşa.
-Kochanie?
-Coś się stało?
-Efsun już wróciła, ale była w kiepskim humorze.
-Wiem
-Nie wiem gdzie była ani co robiła.
-Ja wiem
-Niewiadomo czy z kimś była czy sama. Czekaj czekaj. Jak to wiesz? Była u Ciebie?
- Nie. Jest tu Ismail. Pokłócili się. A konkretnie on sie zdenerwował i zaczął trochę krzyczeć. Później chciał to wszystko odkręcić i do niej zadzwonił, ale się rozłączyła i wyłączyła telefon.
-Wiem byłam przy tym. Ale jak to Ismail? Oni są razem?
- No tak do końca bym nie określił, że są parą, ale są sobie bliscy. I to nawet bardzo.
-No dobrze. Rano z nią pogadam. Zobaczymy czy da się to wszystko uratować. Przyjedziesz jutro?
- Tak ale nie wiem kiedy. Mam ostatnio dużo roboty.
-No dobrze. To do jutra.
-Dobranoc.
Zeszla na dół i spotkała ojca.
-Efsun już wróciła?
-Tak
-pójdę z nią porozmawiać
-Poczekaj. Ona nie jest w dobrym stanie emocjonalnym. Rano z nią pogadam. Teraz poszła spać.
-Co się stało?
- Podobno była na spotkaniu. Ismail trochę się zdenerwował w sumie zapewne wina Efsun, wiesz jaka jest. No i wróciła zdenerwowana i smutna.
-Ehh. Dobrze. Jak z nią porozmawiasz to daj mi znać jak się czuje.
-W porządku. A teraz idę spać. Dobranoc tato.
-Dobranoc Bahar.

  'İsmail'
Efsun przepraszam. Trochę mnie poniosło. Spotkajmy się dzisiaj o 14 nad rzeką. Będę czekał.

-To sobie poczekasz.- rzuciła telefon na łóżko i zeszła na dół na śniadanie. Wszyscy już siedzieli przy stole. Oczywiście ciotka również tam była.
-Dzień dobry kochani.
-Witaj Efsun. Powiedz mi gdzie ty wczoraj byłaś?
- Przepraszam tato że nie zadzwoniłam. Byłam na mieście.
-A myślałam, że byłaś z Ismailem
-Aj cioteczko jak zawsze masz jakieś urojenia.
-W takim razie Bahar kłamała?
-A ty skąd o tym wiesz siostrzyczko?!
-Ha czyli jednak.
-Zamknij się.
-Efsun
-Bahar mów!
-Ateş mi powiedział.
-A on skąd o tym wie? Dobra nieważne. Już wiem. Smacznego śniadania.
-Efsun nic nie zjadłaś.
-Wybacz tato, ale mam coś do załatwienia. Bay!
-Efsun poczekaj- pobiegła za nią siostra.-Efsun!
-Nie mam teraz czasu.
-Efsun zatrzymaj się!
- No co znowu?!
-Gdzie idziesz?
-A jak myślisz?
- To nie jego wina, że się o Ciebie wszyscy martwimy.
-Dosyć! Jestem umówiona. Nie mogę się spoźnić.Trzymaj się. Potem pogadamy. Pa!
-Aj Efsun.
 
Ismail czekał już na Efsun. Jednak ciemnowłosa, bardzo ładna kobieta podeszła do niego z niedowierzaniem.
- Ismail?
-Tak my się znamy?
-No jasne! To ja Ayse
-Ayse? Ta Ayse? O rany jak się zmieniłaś. Jesteś bardzo ładna- przytulili się. Los tak chciał, że przyszła wtedy Efsun i to wszystko widziała. Poczuła ból. Podeszła powoli.
-Nie chcę Wam przeszkadzać. Pięknie ze mną pogrywasz. Cudownie po prostu. Umawiasz się ze mną, a przytulasz inną. Brawo, brawo. Nie wstyd Ci?
-Efsun to nie tak.
-A jak?!
-Czekałem na Ciebie i po jakimś czasie zostałem zaczepiony. To jest Ayse moja dawna przyjaciółka. Dawno się nie wiedzieliśmy dlatego ją przytuliłem. Nie złość się.
-Cześć jestem Ayse. Przepraszam,że tak wyszło.-podała rękę. Efsun nawet nawet nie odwzajemniła gestu. Spojrzała na Ayse to na Ismail. I odeszła.
-Efsun czekaj. Przepraszam, ale muszę ją dogonić.
-W porządku. Może się spotkamy później.
-Z miłą chęcią. Tu masz mój numer zadzwoń potem.
-No dobrze. A teraz leć za nią. Do zobaczenia.
-Do zobaczenia. Efsun czekaj- pobiegł za nią i ciągle ją wołał, ale ona dalej nie zwracała uwagi i biegła dalej. W końcu Ismail dogonił ją i zobaczył smutek w jej oczach.
-Efsun to na prawdę nie było nic złego. Uwierz mi.
-Czy ty siebie słyszysz? Inaczej to wyglądało, ale ja nie pozwolę siebie tak traktować rozumiesz? Nie pozwolę! Co ty ode mnie chcesz? Kim ty właściwie jesteś co? Odczep się ode mnie.
-Co ja chcę od Ciebie? Coś bardzo ważnego dla mnie. Twojej miłości. Kim jestem? Osobą która Cię kocha, ale Ty chyba tego nie rozumiesz. Bo nie potrafisz tego zobaczyć. Jesteś zazdrosna o wszystko. Robisz kłótnie ze wszystkiego. Poniżasz mnie cały czas. Jestem Robokopem. Ale Twoim. Jestem twój i żadnej innej. Rozumiesz?- pocałował ją. Bardzo jej się to podobało.
-Brawo! Masz mnie za naiwną. Gratuluję, ale teraz spadaj.- szybko wsiadła do taksówki i odjechała.


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Wiem, że krótki, ale następne będą dłuższe. Jestem ciekawa kto lubi tą parę. Dzisiaj pisałam na telefonie i nie za bardzo wiem jak u Was to wygląda. Mam nadzieję, że się podoba. Do następnego😘